Miesiąc miodowy jak sama nazwa wskazuje to MIESIĄC, dlatego też jedziemy na miesiąc, albo i dłużej, w Alpy na naszych rumakach...
Blog > Komentarze do wpisu

Niedziela - dzień XXI

Jedziemy do Saint-Tropez. A ponieważ chcemy napawać się morskimi widokami wybieramy drogę Lazurowym Wybrzeżem.

Jedzie się dość wolno, ale droga jest cudna. Prowadzi prawie cały czas bliziutko morza przez malowniczo położone miasteczka.

Droga kapitalnie wije się pomiędzy skałami, miasteczkami a morzem.

Tempo dość ślimacze, dość ciasno na drodze, pełno różnych pojazdów, z których najbardziej wloką się campery. Widoczki jednak w pełni rekompensują nawet bardzo powolną jazdę.

Po jednej stronie pną się w górę góry

A po drugiej rozlewa się morze o cudnym kolorze, który w przepiękny sposób kontarstuje z kolorem skał.

Tak nam się ten kolor morza spodobał, że postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda z bliska i trochę się w nim popluskać.

Zaczynamy oczywiście od szybkiego przebrania się. Zamianę motocyklista-turysta mamy opanowaną do perfekcji.

Teraz dopiero możemy wtopić się w zalegającą na plaży masę ciał i skorzystać z kąpieli morskiej i słonecznej.

Zanim słońce zacznie powoli zamieniać nas w skwarki, ruszamy dalej wybrzeżem w stronę Saint-Tropez.

Mijamy po drodze miasteczka i liczne plaże.

W Saint-Tropez pierwsze poszukiwane miejsce, to miejsce parkingowe. Staramy się zawsze tak parkować motocykle, aby podczas przebierania obnażać się przy jak najmniej licznej widowni.

Maćkowi na plaży słoneczko trochę przygrzało :)

Udało się go przekonać, aby jednak został przy męskich ciuchach.

A w miasteczku szybka powtórka z Cannes: piękne jachty, cudo samochody, cudaczni ludzie.



A w tym wszystkim my, dwa małe żuczki :)

Główne miejsce, gdzie przesiaduje dziki tłum to port i alejka z knajpkami, w których stoły ustawiono tak, by był jak najlepszy widok na port.

Naszym zdaniem dziwaczny widok: w porcie mega wypasione łodzie luksusowe, a na nich ludzie sączący szampana; w knajpkach reszta - siedzi przodem do portu i gapi się na tych, co na tych łodziach z tymi szampanami sterczą...

My woleliśmy pójść w głąb miasteczka i poszukać ciekawszych widoków.

Opłacało się, bo znaleźliśmy kilka przyjemnych alejek.

Saint- Tropez to całkiem fajne miasteczko, aczkolwiek nie zrobiło na nas powalającego wrażenia.

Jest to jedno z tych miejsc, gdzie ludzie przyjeżdżają się pokazać i pogapić na innych ludzi. Wszytsko to odbywa się w bardzo przyjemnym otoczeniu morza, ale jak dla nas za mało tu jednak prawdziwej Francji, a za dużo międzynarodowego lanserstwa.

Będzie też filmik w późniejszym czasie.

wtorek, 26 lipca 2011, dorotka_i_maciek

Polecane wpisy

  • Wtorek - dzień XXIII

    Dziś rozpoczynamy drogę powrotną do Polski. Do przejechania mamy prawie 2000 km. Planujemy korzystać z autostrad, aby do domu wrócić jak najszybciej i bezpieczn

  • Piątek - dzień XIX

    Dzień rozpoczynamy od wizyty nad pobliskim jeziorkiem. Wypożyczamy sobie pedalo, czyli rower wodny i rozkoszujemy się wodą, słońcem i otaczającymi nas widokami.

  • Czwartek - dzień XVIII

    Środowy filmik: A dziś Marsylia, drugie co do wielkości miasto we Francji. Dość ciężkie do przejazdu motocyklem. Z dużą ilością samochodów i ogromną ilością ws