Miesiąc miodowy jak sama nazwa wskazuje to MIESIĄC, dlatego też jedziemy na miesiąc, albo i dłużej, w Alpy na naszych rumakach...
Blog > Komentarze do wpisu

Środa - dzień XVII

Pierwszy dzisiejszy przystanek to miasto Colmars, kontrast dla górskich naturalnych widoków, połączenie średniowiecznego zamku i warownego miasteczka otoczonego murem.

Zamek przyjmuje gości w innych godzinach niż ta, w której my jesteśmy chętni go zwiedzać. Cóż, musi wystarczyć rajd dookoła murów.

Opuszczamy miasteczko i jedziemy dalej. Po drodze zaliczamy jeszcze kilka przystanków.

Zatrzymujemy się na przykład przy przydrożnych ruinach. To chyba jakieś dawne zabudowania mieszkalne. Pięknie usytuowane nad rzeką.

Kolejno mijamy urokliwe jeziorko.

A kawałek dalej ogromniastą tamę.

Powoli dojeżdżamy do miejsca, którego tak bardzo byliśmy ciekawi.

Zbliżamy się do Wielkiego Kanionu Verdon, do gór rosnących w dół, postawionych na głowie. Chcemy zobaczyć szczyty, które nie sięgają wysoko ku niebu, ale docierają nawet do 700m w głąb ziemi.

Kanion Verdon to wcięty głęgoko w poziome warstwy skał jar, który powstał na suchych obszarach, gdzie słabe podsiąganie wody doprowadziło do erozji jedynie w głąb, a nie na boki. 

Te niesamowite formy skalne są najpiekniejszym wąwozem w całej europie, unikatem wpisanym na listę UNESCO.

Wjeżdżamy na panoramiczną trasę Routes des Cretes, która prowadzi przez północną część wąwozu. Najwyższy jej punkt to 1405 m. 

Wzdłuż szlaku rozmieszczono liczne punkty widokowe z wygodnymi parkingami. 

Spędzamy tu sporo czasu. Ogarnianie wzrokiem tego niesamowitego wytworu natury nie może trwać chwilki. Tu się chce być; potęga, tego co nas otacza nieźle elektryzuje robiąc ogromne wrażenie. 

Musieliśmy niestety oderwać się od kanionu, aby ruszyć w dalszą drogę.

Postanawiamy odjechać z gór w stronę Lazurowego Wybrzeża. Może uda się zatrzymać gdzieś blisko morza i dopocząć trochę, bo zmęczenie po przejechanych kilometrach po krętych i wymagających górskich drogach, daje się we znaki.

Robimy krótki postój w Saint Maximin, przypadkowym miasteczku. Postanawiamy jednak zostać tu i trochę pospacerować, bo okazuje się bardzo urokliwą mieścinką pełną różnych fontann.

Przy jednej z takich fontann, we francuskiej knajpce jemy włoską kuchnię, którą przygotowuje nam Polka. Było pysznie :)

Czasami bywa tak, że mamy mały problem z noclegiem, bo nie udaje się nic na bieżąco odszikać i internet jakoś nie jest dostępny. Wtedy wykonujemy telefon do przyjaciela :) Ukłony dla Kasi, która znalazła nam super lokum w promocyjnej cenie w miejscowości Brignoles.

Dzięki. Było super klimatycznie.

Hotel- zabytek, urocze miasteczko i piękna bazylika obok.

sobota, 23 lipca 2011, dorotka_i_maciek

Polecane wpisy

  • Wtorek - dzień XXIII

    Dziś rozpoczynamy drogę powrotną do Polski. Do przejechania mamy prawie 2000 km. Planujemy korzystać z autostrad, aby do domu wrócić jak najszybciej i bezpieczn

  • Poniedziałek - dzień XXII

    Czas kończyć wizytę we Francji. Przed nami ostatni kurs Lazurowym Wybrzeżem i wizyta w Nicei oraz w Monako. Trasa kapitalna, widoki cudne, pogoda doskon

  • Niedziela - dzień XXI

    Jedziemy do Saint-Tropez. A ponieważ chcemy napawać się morskimi widokami wybieramy drogę Lazurowym Wybrzeżem. Jedzie się dość wolno, ale droga jest cudna. Prow