Miesiąc miodowy jak sama nazwa wskazuje to MIESIĄC, dlatego też jedziemy na miesiąc, albo i dłużej, w Alpy na naszych rumakach...
Blog > Komentarze do wpisu

Wtorek - dzień XVI

Dramat górski w trzech aktach.

Sceneria i widoki: Górska droga, wąską i kręta o wątpliwej jakości asfalcie, uparcie pnąca się w górę. W koło mało co widać, bo leje jak z cebra, jest mgliście i pochmurnie. Widoczność: mniej niż zero. Chwilami grzmoty i błyskawice.

Bohaterowie: Dwóch motocyklistów walczących o życie na górskiej drodze oraz lokalni mistrzowie kierownicy pokonujący te same ciasne zakręty, co motocykliści, ale w odwrotnym kierunku i z delikatnie mówiąc inną prędkością, tzw, potencjalne wielce prawdopodobne w takich warunkach nasze czołówki.

Akt I: Jazda „na sztywno” z prędkością hulajnogi bez kółek po krętych górskich drogach.

Dorota, co jakiś czas otwarcie przyznaje się do braku ochoty na taką jazdę oraz do lęku przed nią. Stęka, narzeka, biadoli. Zdarza się, że z jej ust popłyną mało poetyckie określenia na ten okrutny świat. Maciek, będąc racjonalniejszą częścią ich związku dzielnie wysłuchuje, uspakaja i tłumaczy, jak jechać, żeby dojechać. To, co gada sobie do kasku, zostanie na wieki zamknietę za szybką.

Akt II: Okazuje się, że nieprzemakalne do tej pory ciuchy straciły swoje magiczne właściwości i niestety robi się mokro w gaciach. Jak się już coś wali, to zazwyczaj na całego… Przynajmniej część uwagi poświęconej do tej pory na beznadzieję drogową można przerzucić na wciekającą w coraz większej ilości mało ciepłą wodę zalewającą część siedzącą podrżónych. Doznania nie do opisania.

Akt III: Bohaterowie przemoczeni i nieźle wymarznięci docierają do jakiegoś miasteczka. Hotel dla zmokłych kur czeka. Widok z okna: ośnieżone czubki gór... Faktycznie długo się z tej góry staczali, ale żeby to już zima ich zastała?... A może czasoprzestrzeń jakoś się zagięła? Hmm. Lato wyjątkowo kiepsko się wywiązuje ze swych pogodowych obowiązków…

Koniec smutnej historii.

Miejmy nadzieję, że ciąg dalszy nie nastąpi.

 

 

Przed wyprawą w nieznane

Widoki po nieszczęsnej przeprawie

Przerwa w deszczu okazją na spacer.

Ognicho na rozgrzewkę i piwko na pocieszenie.

A pokój tonie w mokrych rzeczach.


wtorek, 19 lipca 2011, dorotka_i_maciek

Polecane wpisy

  • Wtorek - dzień XXIII

    Dziś rozpoczynamy drogę powrotną do Polski. Do przejechania mamy prawie 2000 km. Planujemy korzystać z autostrad, aby do domu wrócić jak najszybciej i bezpieczn

  • Poniedziałek - dzień XXII

    Czas kończyć wizytę we Francji. Przed nami ostatni kurs Lazurowym Wybrzeżem i wizyta w Nicei oraz w Monako. Trasa kapitalna, widoki cudne, pogoda doskon

  • Niedziela - dzień XXI

    Jedziemy do Saint-Tropez. A ponieważ chcemy napawać się morskimi widokami wybieramy drogę Lazurowym Wybrzeżem. Jedzie się dość wolno, ale droga jest cudna. Prow